Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Thread Contributor: Darth80Warszawa - Wilczy Szaniec - Mamerki
#1
Czesc.
Krótka relacja z naszej wycieczki na początku sierpnia. Trasa ulegała zmianie w trakcie jazdy wiec nie zaliczyliśmy trojstyku granic jak planowaliśmy (zamiast tego zwiedziliśmy Mamerki i ruiny śluz). Na całość mielismy 2 dni z noclegiem w hotelu w Kętrzynie. Jechałem Ja i MichałWnuk.
   

Dzień 1.
Punkt zborny w pod warszawskim Zegrzu, po kilkunastu kilometrach musieliśmy zrobić postój aby naprawić moja nie świecąca żarówkę luzu Smile . Na pierwszy rzut zwiedzania wybraliśmy Grunwald. Trasa prosta i fajna. Oczywiście bez tłumów i wycieczek na Grunwaldzie się nie obyło - ale miejsce świetnie zadbane i utrzymane. Dosyć drogi parking niestrzeżony (po 4pln za moto) i wejście do małego muzeum (po 12pln).
   
   

Po zaopatrzeniu sie w pamiątki ruszyliśmy dalej. Planowy obiad mieliśmy w Olsztynku - karczma Jagiełek - naprawde dobre i tanie żarcie.
   

Z Olsztynka chcieliśmy zaliczyć kultowa trasę droga 58 przez Jedwabno do Szczytna. Trasa mega! Nowa nawierzchnia, masa zakrętów i podjazdów. Super. Ze Szczytna przez Mrągowo dotarliśmy do hotelu w Ketrzynie. Szybkie przebranie i śmigamy do Wilczego Szańca.
   

Drogo (wejście 17pln i parking tym razem strzeżony dla moto po 2pln) ale bardzo pomocna obsługa. Niestety same ruiny można skwitować jedynie "szału nie ma", miejsce ma naprawde potencjał ale zwiedzanie bez przewodnika to strata czasu - brak tablic informacyjnych czy czegokolwiek o danej ruinie. Wrocielismy do Ketrzyna zeby zwiedzic zamek krzyzacki i cos zjesc. I tutaj mały szko - godzina 20:00, szczyt sezonu, mazury a miasto jak po epidemii zombie. Pusto, wszystko pozamykane, zamek to raczej zameczek. Na szczescie w hotelu udało sie coś zjesc.
   
   
   
   
   

Dzień 2.
Zmiana planów - odpuszczamy trójstyk granic i jedziemy na Mamerki które miały być dużo sensowniejsze do zwiedzania. No i podobno maja u-boata. Wjazd na teren płatny (15pln wstęp i 4 pln parking niestrzeżony). Jest lepiej niz w Wilczym Szancu ale tez bez szału - sa już urzadzone bunkry z informacjami, jest sprzet do pomacania i fajne dioramy i ekspozycje. Uboat okazał sie byc budynkiem z zaaranzowanymi na pomieszczenie uboata pokojami. Rozczarowanie Smile . Była tez wieża widokowa na która Michał sie wdrapał. Fartem udało nam sie zwiedzic wszystko zanim dotarły pierwsze autokary. Ogólnie plus ale liczylismy ze spedzimy tam wiecej niz 1h.
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

Ok kolejna decyzja - lecimy na poniemieckie śluzy. Mimo ze gps wyprowadził nas w dziki las fundując nam nieplanowany offroad to z pomoca lokalsów udało sie wrócic na trase. Oarking na prywatnej posesji oczywiście płatny (2pln) i 800m z buta wałem do ruin w ktorych miejscowi zorganizowali parki linowy. Wejście na zwiedzanie płatne 2pln. Ruiny robią wrażenie - wielkie, majestatyczne i o dziwo dobrze zachowane.
   
   
   
   

Ze śluz ruszyliśmy na krótką objazdówke po okolicy z obiadkiem w Orzyszu. Została nam tylko trasa powrotna do Warszawy.
   

Wyprawę uznaje za udaną, szkoda ze nie mieliśmy jeszcze ze 2 dni na zwiedzanie bo ledwo liznęliśmy temat.
Łącznie wyszło nam około 760km w siodle w 2 dni (start poniedziałek 7:00 powrót wtorek 19:00).
   
Odpowiedz
#2
Wyjazd mega,pogoda jak na zamówienie i towarzystwo zacne Smile tylko czasu mało.Planując wyjazd na mazury celem pozwiedzania wszystkich powojennych obiektów zarezerwujcie minimum 4-5 dni Wink
Odpowiedz
#3
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Yy1BhcRRQog[/youtube]
Odpowiedz
#4
No bardzo fajna trasa Panowie Smile Faktycznie te dwa dni to trochę mało na zwiedzanie robiąc przy tym 760km na Varadero 125 Big Grin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości